BloodyKingdomTeam

    Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Share

    fallen

    Liczba postów : 10
    Join date : 05/12/2009
    Age : 31
    Skąd : Lidzbark Warmiński

    Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  fallen on Sob Gru 05, 2009 1:22 pm

    Przenikliwe pukanie dobiega od strony Królestwa Bram.
    Za bramy słychać kobiecy głos.
    -Jest tam kto, żeby mnie przyjąć?

    ********************************

    Wielka Królewska brama otwiera sie z ponurym skrzypieniem nie naoliwionych
    zawiasów....
    - Ehhh kogo tam licho niesie , nawet mojego harlekina nie mogę w spokoju przeczytać , nie nadaje się na odźwiernego te drzwi ważą chyba z tonę .....

    ********************************

    -Pokój i Pozdrowienie!
    -To tylko ja - Wasza wojownicza Leah... Odpoczęłabym nieco po tej tułaczce,ale nie ma czasu do stracenia. Dziś wielki dzień, długo wyczekiwany - pięćdziesiąty poziom wtajemniczenie w Świecie Mroku... Dobrze, że otworzyłeś Fallen. Nie chciałabym świętować tego bez Przyjaciół...

    ********************************************

    - Aaaaa.. to było trza tak od razu bym przyszykowała najwyśmienitsza krew jeszcze z zapasów sprzed III wojny. Zaraz kogoś poślę po tez zapasy.- Uśmiecha
    się wrednie i wyjmuje mały bukłaczek podaje go Leah.
    -Spróbuj rocznik 1999 specjalna recepturka pędzenia .... prosto z specjalnych zapasów Lotara VIII

    ********************************************

    Leah przechyla bukłaczek, ociera zewnętrzną częścią dłoni usta i mówi.
    - Tego mi było trzeba! Ach, jakże byłam spragniona... Dobrze być znowu w domu.
    Pochodnia, którą Fallen trzymała w rękach ledwie rozświetlała gęsty mrok grudniowego wieczoru. Leah uśmiechnęła się kącikiem warg i odłożyła na chwilę swój KM z inkrustowaną kolbą. Poszła przywitać pobratymców...

    ********************************************


    -No tak jak zawsze musisz wszystko mieć pięknie zdobione - Fallen patrzy na Leah
    z wyrzutem i ukradkiem spogląda na swój pordzewiały szuriken zostawiony w koncie .
    -No idź idź śmiało się przywitaj bo pewnie się stęsknili.....

    ********************************************


    - Ach, Fallen, byłabym zapomniała! Mam coś dla Ciebie - wodę z jedynej oazy na pustyni Szuran. Podarował mi ją pewien mnich napotkany podczas wędrówki po jej bezkresnych piaskach. Jej magiczna moc każde żelastwo doprowadzi do lśnienia.
    - Chyba będziesz wiedziała jak jej użyć...
    Fallen nieco zaskoczona, nie zdołała ukryć wzruszenia...
    - No, nie patrz tak na mnie - pamiętałam. Idź, wypoleruj swój shuriken. On zawsze dobrze Ci służył...

    *********************************************


    Gdyby wampiry mogły płakać.... pewnie w tej chwili Leah zobaczyła by łzy wzruszenia ściekające po jej policzku.... ale wampiry nie potrafią albo zapomniały jak to się robi....
    -Dziękuje - wymamrotała nieśmiało Fallen i prawie rzuca się w ramiona Leah
    .
    - Ty to masz fajnie możesz sobie polata wszędzie, pozwiedzać ubić paru wampirków a ja siedzę tu pod protekcja klanu bo sama bym nie dała rady paskudne jest życie WD z tak małym doświadczeniem jak moje ......

    **************************************


    - To niezupełnie tak jak mówisz. Trochę sobie napytałam biedy i dlatego musiałam udać się na tułaczkę. Na pustyni znalazłam odpowiedzi na kilka pytań i odnalazłam spokój. Muszę jednak być czujna, bo moje lenno jest zagrożone. Może jednak dyplomacja miłościwie nam panującego Lotara VIII
    uchroni mnie przed zagładą...
    Leah posmutniała na myśl o utracie domu, ale starała się nie okazywać
    swoich uczuć. Jednak głęboko w swej potępionej duszy drżała na myśl, jak wiele może stracić. Nagle przypomniała sobie, że raptem kilka kwadransów temu dokonała się w niej przemiana. Już nie jest tym samym słabym i zagubionym wampirkiem. Wkroczyła na wyższy poziom mrocznej wiedzy. Zyskała nową magiczną moc - Majestat. To dodało jej otuchy i choć jeszcze nieśmiało, za to z większym optymizmem pomyślała o przyszłości... Będzie dobrze, podpowiadał jej wewnętrzny głos. Będzie dobrze...

    ***********************************

    - Acha teraz rozumiem czemu tak posmutniałaś i cieszyłaś sie z powrotu do domu - w jej głosie słychach niepewność jak u małego bezradnego dziecka ...
    Ale taka niepewność występuje tyko u wampirów którym ostatni pocałunek został złożony na sekundy przed śmiercią.... może to pozostałości z dawnego życia ,może jakiś defekt podczas przemiany nawet najstarsi z najstarszych tego niewiedza ale są pewni ze powinno to minąć z upływem 13 lat od przemiany , ale u Fallen ten stan nie mina ....
    -No rozchmurz się troszkę Leah - Fallen podaje kolejny bukłaczek
    - Pij śmiało , świeżo zaimane z zapasów miłościwie panującego Lotara VIII - uśmiecha się tak zabawnie ze aż kły wysuwają się jej....

    ***************************************


    Leah z niejakim zdziwieniem popatrzyła na Fallen, po czym wybuchła gromkim
    śmiechem. Już dawno tak się nie śmiała. Kiedy złapała haust powietrza i trochę się ogarnęła, ochrypłym od śmiechu głosem powiedziała:
    - Ech, czemu nie! Dziś jest migaczy wieczór...
    Położyła Fallen rękę na ramieniu i obie udały się w stronę opuszczonej karczmy "Lotaryngia"...
    Drzwi skrzypnęły złowrogo. Weszły do środka...

    ****************************************


    Falen niepewnie rozejrzała się w około.
    Surowe wnętrze świadczyło o tym ze knajpa miała lata świetności już dawno za sobą. Ściany pobijane odpadający tynk z sufitu świadczył o tym ze rozróby w tym miejscu to normalka.
    -No no ładna spelunka wcześniej tu nie była- uśmiecha się krzywo.
    Kontem oka dostrzegła starego barda co śpiewał jakołś balladę o wyprawie na Legendarnego Białego Smoka.
    "hey moi mili słuchajcie uważnie opowiem wam ja historie o 2 wampirach co
    zapolować na białego zachcieli lecz ich wyprawa zakończyła się w kużn......."
    Bard nie dokończył zdania kiedy szuriken wbił mu się koło głowy....

    *****************************************


    Bard oniemiał. Podniósł przesłonięte mgłą zezowate oczy, w których
    wyraźnie malowało się przerażenie. Jedno ślepie utkwiło w Fallen, drugie w Leah...
    - Ach, ty wszawy szansonisto, co ty wiesz o polowaniu na smoki?! - wykrzyczała Leah - nie będziesz nam tu bełkotał bez składu.
    Krew uderzyła Leah do głowy i spąsowiała na twarzy. Rzuciła spojrzenie Fallen, chwyciwszy swój KM wycelowała w barda...
    Fallen długo nie zwlekała i dobyła shuriken...

    **************************************

    .. i uśmiechnęła się uroczo w stronę barda....
    - No to masz przejebane człowieczku - powiedział z ironia w głosie.
    Po czym sprawnym ruchem niedostrzegalnym dla ludzkiego oka wydobyła jeden z szurkenów, dobrze ukrytych od kamizelką .... Jeden celny rzut i bard wtapiał swoje spojrzenie w kikut który kiedyś mógł nazwać przedramieniem.
    - No nie ... myślałam ze jest twardszy..... Barman wiadro szybko - krzyknęła Fallen
    -Niemożna pozwolić krwi się marnować ......
    -Twoja kolej siostro - ukłoniła się dystyngowanie w kierunku Leah....

    ***************************************


    Leah wstrzymała oddech, jak na prawdziwą snajperkę przystało... Po chwili padł strzał. Kula ze świstem utkwiła pomiędzy oczami barda, które teraz zdawały się jeszcze bardziej zezowate niż dotychczas. Fallen z wyrzutem spojrzała na Leah.
    - Nie miałam sumienia go tak dręczyć. W sumie jedyną jego przewiną była ta głupia piosneczka.
    Fallen westchnęła ciężko, jak dziecko, które pozbawiono ulubionej zabawki.
    Jednakże nie miała żalu do Leah.
    Nagle zza ściany z łomotem wyskoczył podobny do satyra - elf. Z kocią zwinnością na swych koźlich nóżkach przeskoczył nad przewróconym taboretem i zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, rozpoczął na stole swój szalony taniec. Widok był tak niesamowity, że Fallen i Leah stały przez kilka chwil zupełnie osłupiałe. Ale ten mały stworek był tak zabawny, że nie sposób było się burzyć. Uśmiechnęły się i spod warg Fallen i Leah wychynęły białe kły. Przysiadły w kącie i pociągając łyk za łykiem z
    okazałego gąsiora, patrzyły na wyczyny małego elfa...

    ****************************************


    - Ładniutki, pięknie precyzyjny strzał - mówi Fallen nieodrywająca wzroku od tańca satyra.
    - No ten bard porostu wybrał zły moment na ta balladę ... wiesz czemu? - Fallen odwraca głowę w kierunku Leah.
    Leah kiwa przecząco głowa nieodrywająca gąsiora od ust.
    - Ta ballada była o mnie i o mojej wtopie z białym -Fallen uśmiecha się krzywo
    przypominając jaki ból spotkał ja w kuźni.......


    ********************************************

    - Hm, może śpiewał o Tobie, ale równie dobrze mógł śpiewać o mojej
    porażce z białym gadem. Aku i mnie zabrakło po jednym celnym trafieniu, a kara za to była sroga. - odpowiedziała Leah, podając gąsior Fallen. Fallen nic nie mówiła przewracaj jedynie ślepiami, jakby była zaskoczona tym, że inni poddani Lotara VIII borykali się z podobnymi przykrymi doświadczeniami.
    Każdy bowiem wampir nie raz i nie dwa zaznał mąk kuźni...
    - Ale dość o tym! - stanowczo przerwała Leah. - Patrz, co ten gagatek wyprawia - wskazała czubkiem nosa na elfa, wciąż wyprawiającego dzikie harce na stole.
    - Pocieszna kreatura! - zaśmiała się głośno...
    Nagle drzwi do "Lotaryngii" otwarły z przenikliwym piskiem. Postać, która w nich stanęła rzucała w świetle księżyca w pełni długi cień. Fallen i Leah czkając co chwila od nadmiaru wina, wytężały wzrok, lecz w pierwszym momencie nie rozpoznały, kim jest owa postać, wchodząca do karczmy. Nieznajomy zrobił trzy kroki w przód, melodyjnie podzwaniając ostrogami. Mały satyr już dawno czmychnął w kąt...


    *********************************************

    Faalen wytężyła wzrok, ale wypita krew już mocno szumiała jej do głowy i
    zmysł wzrokowy zaczął odmawiać jej posłuszeństwa .....
    - Hey Przystojniaczku a ty kto??!! krzyknęła Fallen i promieniście się uśmiechnęła.
    Nieznajomy zrobił jeszcze 2 kroki i staną bezpośrednio w cieniu
    zasłaniającym prawie całą jego twarz , sadzać po zawirowaniach powierza nawet się uśmiechną delikatnie ale z wielkim trudem.. Przez chwile wszyscy obecni w karczmie wstrzymali oddech i z niepokojem czekali na dalszy rozwój wydążeń. Po jakiejś minucie Fallen zaczęła w miarę wyraźnie widzieć ale nie do końca i spojrzała na przerażona twarz Leah której wzrok był wbity w
    nieznajomego. Falen przerzucała wzrokiem to z Leah to na nieznajomego w końcem dostrzegła pod płaszczem obcego , dwa w miarę dobrze ukryte pistolety sadząc po wielkości i kształcie uchwytu były to dwa Deasert Eagle Action Expres .50.
    Fallen zagwizdała z podziwem i przybliżyła się do ucha Leach i wyszeptała jej:
    -Znasz tego kolesia??- ww tym samym czasie nieznajomy.............


    ††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

    Od jednego z autorów: Troszkę się Leah zagadaliśmy i nie byliśmy w stanie kontynuować wiec będzie chwilowy przeskok w czasie :)Ale to zostanie skorygowane Smile

    ††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

    Jasik czas później.

    Walenie w bramę nasila się a zirytowany głos krzyczy......
    -Witam, mam nadzieje, że rozpoznajecie starego i zmęczonego już tułaczką Aka.
    Po wielu wygranych bojach i walkach wraz ze swym łukiem powraca do krainy wiecznej młodości by od świeżyć się wypocząć i ruszyć na polowanie po zapasy świeżej krwi na zbliżającą się zimę.

    ****************************************

    Brama otwiera się z łoskotem.
    Falen patrzy na niego mętnym, rozbieganym wzrokiem.
    - Nie wal tak głośno w ta bramę... moja głowa... - mówi zachrypniętym głosem.
    -Poznaje poznaje ... ale czemu wróciliście we trzech??- próbuje skopić wzrok na środkowym Aku ale zaczyna widzieć już nie trzech ale 6 .....
    -ehh ta Leah i jej pomysł z karczma ...- wzdycha Fallen ...


    *************************************


    Wracając w dwójkę Fallen wraz ze zmęczonym Aku spotykają Leah z karabinem w ręce która wzywa do boju na smoka. Te bestie są bardzo niebezpieczne i prosi
    ich o pomoc. Fallen, który nie doszedł jeszcze do siebie po ostatniej nocy w karczmie ( Leah doszła wiec ma lepsza głowę na krew) wysyła Aka żeby poszedł z nią i pomógł w rozwaleniu smoka. Fallen oddala sie na spoczynek do karczmy.
    Jednak w najbliższym czasie znowu będzie otwierał Żelazne Ciężki Drzwi do B.K.T

    ***************************************


    Fallen patrzy podejrzliwe na Aku .....
    -Czyżbym o czymś nie wiedziała - wygląda jakby była nowo narodzona....
    - A Leah wcale nie ma odporniejszej głowy hihihi - zaśmiewa się do rozruchu przy przypominając sobie Leah wczorajszej nocy .....

    **************************************
    avatar
    Leah

    Liczba postów : 3
    Join date : 05/12/2009
    Skąd : Łódź

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  Leah on Wto Gru 08, 2009 11:02 am

    ****************************************
    ...zdjął zamaszystym gestem kapelusz z głowy i ukłonił się nisko.
    - Wybaczcie miłe panie, że przeszkadzam, ale czy nie znalazłoby się tu miejsce dla nieco utrudzonego wędrowca? - zapytał tubalnym głosem nieznajomy.
    Obie poddane Lotara VIII milczały jeszcze przez chwilę, gdy Leah, ociągając sie niemało, odchrząknęła dźwięcznie, łypiąc ukradkiem na Fallen. Ta jednak jak zahipnotyzowana patrzyła na rosłego przybysza.
    - Właściwie, czemu nie... - nieśmiało odparła Leah. - Jeśli przybywasz z daleka musisz być wielce utrudzony. Wejdź i ogrzej się. Straszny ziąb na dworze.
    - To prawda. - rzekł nieznajomy znacznie pogodniejszym już głosem. - Nie chciałbym jednak sprawiać kłopotu...
    ****************************************


    Ostatnio zmieniony przez Leah dnia Sob Mar 13, 2010 3:55 pm, w całości zmieniany 1 raz

    fallen

    Liczba postów : 10
    Join date : 05/12/2009
    Age : 31
    Skąd : Lidzbark Warmiński

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  fallen on Wto Gru 08, 2009 4:10 pm

    *************************************
    Fallen spogląda na Leah dziwnym wzrokiem.. poczym szepcze jej na ucho.
    -Ty ale on już wszedł do środka.-Po czym gestem reki wskazuje nie znajomemu, żeby się do nich przysiad. Jednocześnie ma nadzieję, że nieznajomy odmówi, a nawet gdyby się dosiadł to skutecznie uniemożliwi mu to dobycie broni ukrytej pod płaszczem.
    Ale przybysz jakby czytacz w myślach Fallen uśmiechną się delikatnie ale jego twarz nie zdradzała jakich kol wiek emocji, wyją 2 Desert Eagle Action Express .50 i bez ceregieli położył je na stole, obok dzbana z krwią po czym usiadł naprzeciwko Falen i Leah.
    Fallen ostrzegła jeden istotny szczegół i była świecie przekonana ze Leah tez to dostrzegła ale jako wprawiony w bojach snajper nie dawała po sobie poznać ze coś jej nie pasuje w tym mężczyźnie a było ułożenie pistoletów były zwrócone uchwytami w kierunku Leah i Falen i odległość w jakiej się znajdują, była na tyle duża ,ze jest mało prawdopodobne,żeby udało mu się je dotknąć nawet opuszkami palców bez gwałtowniejszych ruchów. Świadczyło to o głupocie przybysza albo o jego niezwykłych rewolwer owskich umiejętnościach.
    Fallen nerwowo przełknęła ślinę, strach ten wszech ogarniający strach znowu ja dopadł ..... nie podobała jej się ta sytuacja... nerwowo zerknęła na Leah i dosłownie oniemiała. Wyraz twarzy koleżanki nie wskazywał nic żadnych emocji żadnych uczuć nawet na-drobniejszej pogardy strachu czy czego kol-wiek był jak twarz porcelanowej lalki , które kiedyś Fallen widziała w jakiejś starej książce. W tym samym czasie Leach nalała z dzbana w kubek krwi dla przybysza i rzuciła nim w niego. Falen zamarła z przerażanie, a kły ze strachu wbiły jej się w wargi. Roznosząc po podniebieniu przyjemny smak krwi, jej krwi ..... najczarniejsze wyobrażenia zaczęły stawać przed jej oczami i jedna myśl " czy tak smakuje powolna agonia .... czy znowu wita mnie kuźnia...
    Nieznajomy złapał kubek jakby rzuciło go rozwydrzone dziecko a nie wampie, nie uroniwszy ani kropli jego zawartości......

    *******************************************
    avatar
    Leah

    Liczba postów : 3
    Join date : 05/12/2009
    Skąd : Łódź

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  Leah on Sob Mar 13, 2010 4:18 pm

    ****************************************
    Uśmięchnął się szyderczo i jednym haustem wypił zawartość kubeczka, po czym z łoskotem odstawił puste naczynie na stół.
    Fallen i Leah, które już sporo miały w czubie, aż się skuliły z powodu hałasu. Przełknęły nerwowo ślinę wyczekując, co będzie dalej. Ale nieznajomy tylko tępo patrzył na nie, nie mówiąc ani słowa. Z pomieszania zmysłów i najwyraźniej braku jasności myślenia, Leah wykrztusiła z siebie ochrypłym głosem.
    - Mogłabym zobaczyć twoją broń?
    Sama się potem zastanawiała, jak coś tak niedorzecznego mogło jej przyjść do głowy, a Fallen całkiem pobladła.
    Nieznajomy spojrzał nieufnie i powoli nachylił się do stołu tak, by dosięgnąć leżących nań rewolwerów. Wyjął magazynki i trzymając za lufy podał Leah...
    ****************************************

    fallen

    Liczba postów : 10
    Join date : 05/12/2009
    Age : 31
    Skąd : Lidzbark Warmiński

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  fallen on Wto Mar 16, 2010 3:04 pm

    *************************************************

    Leach bez wahania sięgnęła po DE .50AE. Przyglądała się przez dłuższa chwilę przymierzała, celowała jednym słowem bawiła się nimi jak zabaweczkami po dłuższej chwili powiedziała....

    -Jak na takie pukawki są wyjątkowo lekki i bardzo dobrze leżą w dłoni.

    Nieznajomy uśmiechną się znacząco.... w tym samy czasie Leah płynnym ruchem przeciągnęła zamek w jednym z pistoletów z jego komory wyleciał nabój Ae.50 i spadł na stół...

    Fallen zobaczywszy to siedziała bez ruchu z rozdziawioną gębą a z jej wargi spływała strużka krwi....

    Leah wycelowała drugim pistoletem miedzy oczy nieznajomego i pociągnęła za spust...

    Fallen wyraźnie słyszała jak iglica uderza o spłonkę a pocisk wylatuje z lufy i mijajacy milimetry głowę nieznajomego....

    Nieznajomy zaczął klaskać i smiać się jak opentany.........

    *************************************************
    avatar
    Leah

    Liczba postów : 3
    Join date : 05/12/2009
    Skąd : Łódź

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  Leah on Sob Cze 12, 2010 7:37 am

    *****************************************
    Leah nagle otworzyła oczy. Głowa pękała jej z bólu, a w ustach odczuwała tą okrąpną suchość i metaliczny posmak. Właściwie spałaby dalej, ale Fallen, leżąca nieopodal potwornie się rzucała i krzyczała przez sen.
    - Obudź się! Obudź! - wymamrotała Leah, szarpiąc Fallen za ramię. - Do diabła, przestań!
    Fallen z krzykiem - zupełnie jakby ją ktoś mordował - otwarła ślepia i wlepiła je w Leah. Po chwili zaczęła się nerwowo rozglądać.
    - Gdzie on jest?! Gdzie!!! - krzyczała jak opętana.
    - Kto, u licha? - zapytała Leah. - Miałaś zły sen.
    - Nie! Przed chwilą tu był! - ciągnęła dalej Fallen, jakby zupełnie nie zważała, co się do niej mówi.
    - Delirium - westchnęła Leah.
    - Delirium? - powtórzyła Fallen. No tak, to był szpieg! Z Delirium!!!
    - Jaki, na psa urok, szpieg?! - wykrzyknęła Leah i pacnęła otwartą dłonią w głowę Fallen, aż ta dostała czkawki. - Co ty wygadujesz?
    - No, nie pamiętasz? Byłyśmy w karczmie, tańczyły elfy i on potem...
    - Elfy? Phi! - Leah uniosła brwi ze zdziwienia. - Słuchaj Fallen, ty nie pij tyle. Elfy wyginęły jeszcze przed III Wojną. Od tamtego czasu nikt ich nie widział...
    - Eee, no w zasdzie... - przyznała nieco zawstydzona Fallen uspokoiwszy się wreszcie.
    - No, widzisz...

    Leah ledwie podniosła się z ziemi, otrzepując spodnie z pyłu, gdy nagle wpadł na nią rozpędzony mały wampirek.
    - Kur...! Skąd się tu wzięłaś?! - zakrzyknął zdyszany.
    Fallen o mało się nie zadławiła. Trzymając się za brzuch, chichotała jak najęta, powtarzając raz za razem "skąd się tu wzięłaś, skąd się tu wziłęłaś...?".
    Leah miała minę wyjątkowo zdziwioną, wszak pytać ją o to skąd ona się tu wzięła, to już przesada.
    - Diabli nadali, co się tu dzieje? - spytała samą siebie, łypiąc groźnie na Fallen, która od razu przestała się śmiać. - Coś ty za jeden, do siedmiu diabłów?!
    - Krzysztof! - odparł pewnie, jakby to było wręcz oczywiste. Nerwowo przestępując z nogi na nogę,jak dziecko pędzące bawić się na podwórku w ostatniej chcwili zatrzymane przez matkę, każacą wynieść mu najierw śmieci. Dyszał przy tym niemiłosiernie.
    - No co?! - spytała Leah nieco łagodniej.
    - Wilczki! - wykrzyknął z obłędem w oczach Krzysztof...
    ******************************************

    fallen

    Liczba postów : 10
    Join date : 05/12/2009
    Age : 31
    Skąd : Lidzbark Warmiński

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  fallen on Nie Cze 13, 2010 2:56 pm

    ****************************

    Fallen spojrzała ze zdumieniem na Leah które wyraz twarzy nie zdradzał żadnych odczuć - kamienna twarz snajpera najwyższej klasy- pomyślała Fallen.

    - Jakie wilczki??- spytała ze zdumieniem świdrując wzrokiem małego wampirka. -iiiiiii ... jaki słodziutki - pomyślała wampirzyca.
    - Mogę go zabrać...... - Fallen urwała w pól słowa czując na sobie karcące spojrzenie Leah.
    -Nie dobra nie było pytania.... - wymamrotała speszona Fallen.

    Mały wampirek porozglądał się im ze zdumieniem już chciał coś wydusić z siebie lecz Fallen uciszyła go energicznym machnięciem reki i w międzyczasie dostojnym krokiem kołysząc się trochę na boki(czyt zataczając) udała się w stronę pobliskich krzaków.

    Małego wampirka i Leah po zniknięciu Fallen wśród bujnej zarośli dobiegł dźwięk zwracanego posiłku.....
    Leah westchnęła z politowaniem i zwróciła wzroki na Krzysztofa......

    ****************************************

    Jakis

    Liczba postów : 1
    Join date : 01/07/2010

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  Jakis on Czw Lip 01, 2010 2:23 pm

    No ładne kwiatki, wale do bramy a tu nic ...

    ... Ja tu na deszczu wilki jakie ...

    Sahara w gardle a na łeb kapie ...

    - Hej jest tam ktooo !?

    *************************************

    No to fajnie imprezować beze mnie?!?!
    Zrobimy niespodziankę

    Co my tu mamy, troszkę wysoka brama i stary mur, e tam ...
    Szkoda sztyletów, ale fajnie wchodzą miedzy kamienie, trudno odżałuję te parę kk na renowację.

    ślizko ...
    co za dziwny mur co wyżej tym cięższe mam 4 litery, już dawno powinienem być na górze ...

    kurczaczek, test wytrzymałości czy siły??? Nie to chyba nie kończąca się opowieść Sad

    No w końcu blanki Smile teraz to dopiero mnie suszy.

    Co jest grane? Podział świata, przed bramą typowa angielska pogoda, a za ...
    słoneczko które nie pali, końcówka wiosny lub początek lata, oooooo.....
    gdzie bracia i siostry krwi?

    apetycznie wyglądający ludzie,
    sielskie klimaty, jakaś większa wioseczka o rzesz ...
    krówki, normalne nie zmutowane rogacze
    i konie oporządzane przez dzieciaki
    schodzę, ale gdzie tu zejście

    Kurde coś nie tak ze mną? Ludki wytykają mnie palcami i coś tam chichoczą, zbierają się w grupki... i dobrze baranki szybciej się napiję.
    Pod murem trawka i raptem może 5-6 metrów, no to hop ...

    kapelusz się z sunął, przyjemny podmuch wiatru na glacy, pelerynka robi prawie na spadochron, już dotykam trawki ....


    ... nieee kuźnia ....


    fallen

    Liczba postów : 10
    Join date : 05/12/2009
    Age : 31
    Skąd : Lidzbark Warmiński

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  fallen on Sob Lip 24, 2010 2:48 pm

    Fallen przeciera oczy ze zdumienia patrzy ze zdwiwienie ma leah ktura parska smiechem......
    - Ty, widziałas tego kaskadera ?? - pyta ze zdziwieniem Fallen.
    - yhymmm...... - wymamrotała Leah.
    - Ale widzialas jak mu sie ta pelerynka rozłozyła normalnie jak spadochron ......
    -yhymmm- mruczy Leah.
    - Ale no takiego cyrku to ja niepamientam od polowania na wilczki - drapie sie ze zdziwnienie Fallen poglownie ... i niby to ja fajtłapa jestem a on to co ?? - głos Fallen jest pelen zalu.
    -Nie przeginaj Falen te wilczki to była twoja wtopa masakralna- leah parska śmiechcem na wspomnienie widoku skulonej wampirzycy pod drzewem....

    Interesujaca dyskusje przerywa dzwiek pojekiwania "kamikadze" lezacego niedaleko ich ....
    -Ty patrz jeszze żyje ....- wymamrotała Fallen.
    Leah popatrzyła nania z politowaniem
    - no a czemu miał by nie życ ten mur mam 5m wysokości ........

    Sponsored content

    Re: Pukam do Królestwa bram...- powieść na żywo

    Pisanie  Sponsored content


      Obecny czas to Wto Wrz 18, 2018 2:56 pm